Nie jestem zwolennikiem technologii hybrydowej. Jest jednak jedno auto, które można powiedzieć w jakiś dziwny sposób zyskało moją uwagę i chyba sympatię, chociaż jest hybrydą...

Mowa o nowej odsłonie Toyoty Prius. Ciekawie i sportowo wyglądające auto hybrydowe w odmianie Plug-in naprawdę może się podobać. Agresywny wygląd i jak na hybrydę niezłe osiągi, jeśli chodzi o przyspieszenie do setki. 6,7 sekundy to całkiem przyzwoity wynik, tym bardziej że do dyspozycji mamy zaledwie 223 konie mechaniczne. Nie jest to jakieś wielkie szaleństwo porównując do czystych BEV.
Auto ma napęd na przód i dwulitrowy silnik najnowszej generacji, wszystko spięte jest z bezstopniową skrzynią biegów.

Zasięg pojazdu w opcji BEV wynosi 87 km na oponach 19-calowych i 105 km na oponach 17-calowych, przy czym 105 km oznacza poprawę o 75% w porównaniu z poprzednim modelem. Zastosowano baterię o pojemności 13,6 kWh.

Prius Z-Grade PHEV jest wyposażony w Regeneration Boost, wersję hamowania regeneracyjnego Toyoty , która jest przydatna na górskich drogach i w innych sytuacjach wymagających regularnego przełączania między przyspieszaniem a hamowaniem. Po ustawieniu funkcja ta zapewnia silniejszą niż zwykle siłę hamowania z odzyskiem energii, aby zapewnić responsywną jazdę, jednocześnie zmniejszając częstotliwość przełączania między pedałami przyspieszenia i hamulca.

Posiada również opcjonalny system ładowania "słonecznego", który może zapewnić wystarczającą moc do przejechania 1250 km rocznie w trybie BEV. Wysokowydajne panele fotowoltaiczne na dachu pojazdu przydają się, gdy samochód przypieka się na parkingach, o ile świeci słońce. Może te 1250 deklarowane przez Toyotę w skali roku to niewiele, ale jest to dość miły dodatek.

Nowym Priusem możemy również zasilać zewnętrzne urządzenia na przykład na pikniku. Opcja znana z Nissana czy Hyundaia. Tak więc mały grill na leśnej polanie nie powinien stanowić problemu, choć niektóre źródła podają że moc wyjściowa osiągnie zaledwie 1500 W. O tym czy Prius będzie w stanie zrobić coś więcej niż obsłużyć urządzenia o mocy nie przekraczającej 1500 W, dowiemy się zapewne dopiero kiedy do testów trafią pierwsze egzemplarze.

Ogólnie auto może się podobać a zasięg który ma wynieść nawet ponad 100 km w opcji czysto elektrycznej naprawdę robi wrażenie. Zakładam jednak że w rzeczywistej jeździe zasięg ten wyniesie znacznie mniej. Jeśli auto dałoby radę w trybie BEV przejechać 65-70 km byłoby już naprawdę super. Można by wtedy na co dzień jeździć właściwie na samym prądzie, w końcu ponad 85% ludzi nie robi za wiele kilometrów dojeżdżając do pracy i wracając z niej. Owe 65 czy 70 km w zupełności zaspokoiłoby potrzeby większości kierowców. Czy w Europie nowy Prius będzie cieszył się dużą popularnością? Zapewne tak, choć dużo będzie zależeć od jego ceny...

Niestety jeśli wziąć pod uwagę ceny Priusów z najnowszej linii na rynku Polskim to nie wygląda to zbyt zachęcająco. Dla różnych wersji wyposażenia przedstawiają się one następująco.


  • Comfort - od 199 900 zł,

  • Prestige - od 211 900 zł,

  • Executive - od 239 900 zł.


Jeśli więc miałbym kupić hybrydę za 240 000 złotych, na pewno wolałbym dołożyć niewielki grosz i za niecałe 255 000 wybrałbym wersję Long Range Tesli. Różnica w cenie nie jest wielka a miałbym w 100% auto elektryczne, do dyspozycji sieć Supercharger, oraz znacznie więcej mocy jeśli chodzi o ilość koni mechanicznych. Wydaje się że choć Tesla zrobiła bardzo dobre auto hybrydowe, w końcu ma w tym duże doświadczenie, cenowo przesadziła i to dość sporo. Osobiście wątpię aby nowy Plug-in Toyoty przy tym poziomie cenowym podbił polski rynek...

Źródło: Cleantechnica.com