Komentarze, komentarze... o tym że baterie trakcyjne zaśmiecą nam środowisko i są trujące, i co zrobimy my biedni użytkownicy EV, jak za dwa lata przyjdzie nam wymienić baterie w naszych autach na prąd.

To oczywiście wszystko stek bzdur, bo ci który jeżdżą na przykład teslami wiedzą, że można nimi jeździć i pół miliona kilometrów bez żadnego problemu. Sam byłem w Toskanii Modelem S kolegi, który miał na liczniku 574 000 km, nie kolega, tylko jego tesla miała tyle na liczniku.


Tesla stara się o to aby recykling jej baterii ze zużytych aut, choć tych jest na razie jak na lekarstwo, odbywał się we wszystkich zakładach produkujących auta. Tak więc wszystkie Giga Factory Tesli, staną się jednocześnie zakładami produkcyjnymi i zakładami recyklingu baterii.

Pamiętajmy o tym że Tesla, jako jedyna firma na świecie może pochwalić się tym że potrafi odzyskać 100% materiałów użytych do wyprodukowania baterii trakcyjnej. Dość blisko jest Volkswagen, który to może się pochwalić wynikiem 96-97%. 


Tesla jako jedyna opracowała metodę, dzięki której wszystkie, dosłownie wszystkie materiały użyte przez tą firmę do wyprodukowania pakietu, do ich auta elektrycznego można poddać procesowi recyklingu. (czyli odzyskać, nie mylić z utylizacją, co niestety często ma miejsce)

Oznaczałoby to, że każda bateria niezdolna do dalszej "służby", byłaby rozebrana a jej elementy odzyskane i użyte ponownie do produkcji kolejnego pakietu baterii zasilającego kolejną Teslę. 100% to naprawdę świetny wynik, nic nie ulega zmarnowaniu, a komponenty takie jak kobalt, czy inne metale, których używa się mnóstwo do produkcji baterii, jak bardzo ostatnio drogi nikiel, zyskałyby nowe życie.


"Tesla wierzy, że przedłużenie żywotności akumulatorów jest najbardziej zrównoważoną opcją recyklingu ze względów środowiskowych i biznesowych. Większość akumulatorów, które Tesla poddaje recyklingowi, to ogniwa przed użytkowe pochodzące z badań i rozwoju akumulatorów oraz kontroli jakości. Niewielka liczba akumulatorów poużytkowych, które otrzymujemy, pochodzi głównie z naszej floty pojazdów na drogach, głównie z pojazdów taksówkowych. Ponieważ produkujemy Model S (nasz najstarszy powszechny model) dopiero od około dziesięciu lat, a nasze produkty do magazynowania energii jeszcze krócej, prawdopodobnie minie trochę czasu, zanim zaczniemy otrzymywać z powrotem akumulatory do pojazdów w większych ilościach” – zauważa Tesla.


Pamiętajmy również że bardzo ważnym elementem jest to, aby pakiet baterii służył jak najdłużej. Wydaje się że Tesla dobrze odrobiła pracę domową bo poza niechlubnymi i rzadkimi wyjątkami baterie Tesli odznaczają się znakomitą wytrzymałością i trwałością.


Dla przykładu pakiety 2170 używane w modelach 3 i Y mają trwałość określaną na 600-800 tysięcy kilometrów, a najnowsze dziecko Tesli, czyli strukturalne pakiety 4680, używane w Modelach Y, wyjeżdżających z fabryki w Teksasie mają trwałość 1 miliona 600 tysięcy kilometrów.


Liczby te mówią więc same za siebie.

Tak więc o tym jak będzie to wyglądać w praktyce, przekonamy się zapewne w ciągu jakichś trzech może pięciu lat, kiedy faktycznie pierwsze pakiety po upływie ośmioletniej gwarancji (Modele S i X) trafią do działu recyklingu Tesli.

Dziś trudno o tym mówić, bo jest technologia, są urządzenia, są zakłady przygotowane do recyklingu... nie ma tylko baterii, które można poddać temuż recyklingowi. Świadczy to o tym, że technologia baterii postępuje, a już 10 lat temu, była na tyle rozwinięta, ze tesla z rocznika 2013 ciągle jeżdżą i mają niestety dość wysokie ceny.