Stacje ładowania Stellantis i GM w przededniu upadłości.

Media obiegła informacja o poważnych problemach finansowych Stellantis oraz GM Charge Enterprises. Chociaż na lawinowej fali zapytań, ogłoszono wdrożenie planu restrukturyzacji, wydaje się, że na ratowanie projektu jest już zwyczajnie za późno.
Fot. rarrarorro / Shutterstock.com
Data publikacji: 2024-03-13 Fot. rarrarorro / Shutterstock.com

Kamil

Data dodania: 2024-03-13

Górski Pałacyk Noclegi

Jeszcze niedawno świat samochodów elektrycznych przeżył niemałe trzęsienie ziemi, po tym, jak dwaj rynkowi giganci – Stellantis i GM Charge Enterprises – podjęli decyzję o fuzji i stworzeniu własnych stacji ładowania samochodów elektrycznych. Dziś wiemy już, że wielomilionowa inwestycja okazała się fiaskiem.


Stellantis i GM w przededniu upadłości


Początkowo wszystko było jak w bajce. Stellantis, prawdziwy dominator w świecie motoryzacji oraz GM Charge Enterprises podjęli decyzje o stworzeniu własnych sieci stacji ładowania samochodów elektrycznych. Ten przepis był wręcz skazany na sukces.


Mało tego. Gdy Stellantis podejmował współpracę z GM Charge Enterprises, obiecywał zainstalowanie ładowarek EV w ponad 2600 salonach dealerskich w USA należących do Stellantis. Nowe ładowarki zasilić miały między innymi Volvo, Forda, czy General Motors. Jak to możliwe, że tak misternie przygotowany plan legł w gruzach?


Fot. meowKa / Shutterstock.com


Stellantis i GM szukają winnych


GM Charge Enterprises informuje, że rozesłało zapytania do wierzycieli w sprawie planu ograniczenia finansów. Wedle agencji prasowej Bloomberg, wartość księgowa GM Charge Enterprises miała wynosić ponad 114 mln dolarów i posiadać zobowiązania na 48,7 mln dolarów. Mimo że pozornie sytuacja nie jest jeszcze patowa, Stellantis oraz GM Charge Enterprises rozpoczęli poszukiwanie winnych.


Eksperci nie mogą uwierzyć, że tak potężne firmy nie zadbały o swoje finanse. GM Charge Enterprises broni swojej pozycji, twierdząc, że wszystkiemu winny jest doradca inwestycyjny Korr Acquisitions Group Inc., który rzekomo wstrzymał dostęp do 10 milionów dolarów, chociaż wedle przecieków, środki te zostały przeniesione do innych firm powiązanych z powyższym podmiotem.


GM Charge Enterprises natychmiast zdecydowało się wytoczyć proces doradcy inwestycyjnemu. Ten jednak idzie w zaparte, twierdząc, że GM Charge Enterprises cały czas miało dostęp do wyciągów z ksiąg rachunkowych, a ich doradca był upoważniony do wykorzystania pieniędzy spółki w ramach zabezpieczenia rachunków.


Stellantis porzuca GM na rzecz Tesli?


Prawdziwa bitka toczy się jednak w kuluarach zamieszania z GM Charge Enterprises i Korr Acquisitions Group Inc. Okazuje się bowiem, że Stellantis zdecydował się na przejąć północnoamerykański standard ładowania Tesli (NACS).


Czy oznacza to, że Stellantis porzuca swojego potężnie zadłużonego partnera na rzecz nowego kontrahenta? Chociaż w pierwszym momencie trudno przełknąć tę gorzką pigułkę, Stellantis najprawdopodobniej nie ma innego wyjścia.


Kolaboracja z Teslą gwarantuje koncernowi Stellantis nieporównywalnie wyższe zyski niż wielomiesięczne batalie z Korr Acquisitions Group Inc. i GM Charge Enterprises. Na kanwie zgliszczy jednego projektu, możemy być świadkami prawdziwej rewolucji w świecie elektromobilności. Jeśli Stellantis faktycznie połączyłby siły z Teslą, wówczas istnieje wysokie prawdopodobieństwo stworzenia kolejnego bestsellera, czymkolwiek ten miałby nie być.

Fot. Gorodenkoff / Shutterstock.com

Komentarze

0/10

Autor

Kamil

Redaktor portalu OtoEV. W nowoczesnej, elektrycznej motoryzacji poszukuję nieszablonowości myślenia konstruktorów i złamania konwencji „unifikacji modeli”. Szczególnie przyglądam się rozwojowi segmentu małych miejskich elektryków. Prywatnie miłośnik hot hatchy, muzyki oraz dobrej książki.